DZIECI cz. 1 – PROFILAKTYKA i TERAPIA OTYŁOŚCI – statystyki, czynniki kształtujące metabolizm, czynniki ryzyka oraz „momenty krytyczne”

 

Do czego prowadzi nadwaga dziecięca?

 

 

 

Otyłość według WHO definiowana jest jako przewlekła choroba bez tendencji do samoistnego ustępowania, w której zespół objawów uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi takimi jak stres, nieprawidłowe żywienie, brak aktywności fizycznej, oraz czynnikami wewnętrznymi: genetycznymi, metabolicznymi, degeneracyjnymi.

 

 

Badania epidemiologiczne jednoznacznie udowodniły, że otyłość powoduje wzrost zachorowalności na insulinooporność, cukrzycę typu 2, choroby układu oddechowego, pokarmowego, kostno-stawowego, zwiększa ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych, sercowo-naczyniowych – szczególnie choroby niedokrwiennej serca i nadciśnienia tętniczego. Ponadto pociąga za sobą konsekwencje społeczne i psychologiczne – obniżenie samooceny, negatywne emocje, pogorszone relacje z innymi ludźmi – dla całego funkcjonowanie emocjonalnego i społecznego osoby otyłej. Dzieci z nadwagą mają obniżoną aktywność społeczną, kulturalną, fizyczną; izolują się od rówieśników z obawy przed odrzuceniem. Nadmierna masa ciała dziecka negatywnie  wpływa na jego samoocenę i przeżywane emocje – takie złe przeżycia paradoksalnie prowadzą do pocieszania się w jedzeniu i tym sposobem koło się zamyka.

 

 

W czasach, kiedy artykuły spożywcze są powszechnie dostępne, jedzenie przestało więc pełnić jedynie podstawową funkcję (dostarczanie energii /utrzymanie organizmu przy życiu), a zaczęło służyć zaspokajaniu takich potrzeb psychicznych jak pragnienie miłości, bezpieczeństwa, aprobaty. Jedzenie pomaga radzić sobie ze stresem, smutkiem, samotnością – z czynności fizjologicznej awansowało w związku z tym do statusu złożonej czynności psychologiczno-społecznej.

 

 

Następstwa i powikłania zdrowotne otyłości objawiają się często już w wieku dziecięcym i młodzieńczym:

 

 

  • ENDOKRYNOLOGICZNE– Insulinooporność i cukrzyca typu 2; Przedwczesne dojrzewanie; Zespół policystycznych jajników; Hipogonadyzm; Zespół metaboliczny

 

 

  • SERCOWO-NACZYNIOWE– Zaburzenia lipidowe; Nadciśnienie tętnicze; Koagulopatia; Przewlekłe zapalenia; Dysfunkcja śródbłonka, miażdżyca tętnic, arterioskleroza; Choroba niedokrwienna; Dusznica; Zawał mięśnia sercowego

 

 

  • PŁUCNE– Bezdech nocny; Astma

 

 

  • ŻOŁĄDEK I JELITA– Refluks; Stłuszczenie wątroby; Kamica żółciowa; Zaparcia

 

 

  • PSYCHICZNE– Niska samoocena; Lęk; Depresja; Zaburzenia odżywiania; Izolacja społeczna; Gorsze wyniki w nauce.

 

 

  • KOSTNO-STAWOWE– Bóle i zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa; Złamania; Koślawość kolan; Płaskostopie

 

 

  • NOWOTWORY– piersi, jelita grubego, prostaty, nerki, pęcherzyka żółciowego

 

 

Badania wskazują, że 70–80% młodzieży z otyłością stwierdzoną w okresie dojrzewania stanie się otyłymi dorosłymi obciążonymi ryzykiem wystąpienia m.in. choroby niedokrwiennej serca, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy typu 2, czy zespołu metabolicznego (hiperinsulinemia, hiperglikemia, hiperlipidemia i dyslipidemia), a także niektórych postaci nowotworów.

 

 

SIATKI CENTYLOWE – czyli kiedy reagować?

 

 

 

 

Na początku jest przeważnie tak, że rodzice cieszą się z fałdek i oponek na ciele dziecka upatrując w nich potwierdzenia tego, że potomek jest odpowiednio dobrze odżywiony, a więc zadbany i „zaopiekowany”.  Waga to jeden z najpilniej monitorowanych wskaźników dobrostanu niemowlęcia – czytelny i przejrzysty. Prawidłowość rozwoju dziecka określamy porównując jego wiek i wagę do specjalnych wykresów – tzw. siatek centylowych. Siatki centylowe to wykresy pokazujące, jak z upływem czasu zmienia się wzrost, waga, czy obwód główki dziecka. Warto pamiętać, iż każde dziecko ma odmienne, uwarunkowane genetycznie tempo wzrostu, więc istotne jest nie tyle porównanie tempa jego rozwoju z grupą rówieśniczą, co zweryfikowanie, czy nie ma rażących dysproporcji między wagą i wzrostem dziecka lub zahamowań w rozwoju, które mogłyby świadczyć o ukrytej chorobie.

 

 

Dane nanoszone są na dwie osie:

 

 

  • oś pozioma – wiek dziecka

 

 

  • oś pionowa – oceniany parametr

 

 

Przez siatkę biegnie kilka krzywych – najwyżej biegnie linia 97. centyla – oznacza ona, że u 97% dzieci z danej populacji oceniany parametr ma niższą wartość. Następne linie oznaczają 90., 75., 50., 25., 10. i 3. centyl.

 

 

Po naniesieniu danych na osie, z punktów na odpowiadających wartościom danych parametrów prowadzi się proste prostopadłe do danej osi, zaznacza miejsce ich przecięcia i określa jego położenie względem jednej z przechodzących przez siatkę krzywych. Pięćdziesiąty centyl oznacza, że u połowy dzieci z danej populacji parametr przyjmuje wartości mniejsze, a u drugiej połowy większe. Za normę uważa się obszar pomiędzy 3. a 97. centylem, przy czym ważne jest, by krzywa rozwoju dziecka utrzymywała się mniej więcej w tym samym centylu, a proporcje wartości centyli dla różnych parametrów były względnie stałe.

 

 

Jeśli punkt przecięcia nakreślonych przez ciebie linii znajduje się między 25 a 75 centylem,  to oznacza to, że waga  dziecka jest w tzw. „wąskiej” normie. To wartości, które obejmują połowę rówieśników dziecka.

 

 

Norma „szeroka” rozpina się między 10 a 90 centylem i obejmuje 80% dzieci. Wartości poniżej 10 centyla i powyżej 90 centyla oznaczają, że dziecko wymaga konsultacji lekarza (sygnalizują odpowiednio: niedowagę i otyłość).

 

 

Tak więc obiektywnie niepokojącym i sygnalizującym problemy z otyłością dziecięcą jest dopiero wybicie pozycji dziecka w siatce centylowej na poziom 90 (nadwaga) i wyżej – przeważnie jednak już wcześniej można zaobserwować pewne subiektywne nieprawidłowości (ubrania dobrane do wzrostu okazują się za ciasne, pojawia się tzw. drugi podbródek, oczy wyglądają na mniejsze, dziecko łatwo się męczy i poci, niechętnie uczestniczy w aktywnościach ruchowych, etc.). Warto wówczas zweryfikować wrażenia przy pomocy siatki centylowej i odpowiednio wcześnie rozpocząć prewencję. Podobnie jeśli nawet dziecko wydaje nam się niezagrożone otyłością, jednak zaobserwujemy rodzące się u niego kompleksy na punkcie wagi/ wyglądu (mamo, jestem chyba najgrubsza w klasie!), warto temat zweryfikować – niekiedy zdarza się, że rodzice którzy sami mają nadwagę, wykazują tendencję, by problem nadwagi swojego dziecka lekceważyć lub deprecjonować, albo też najzwyczajniej w świecie ulegają przeświadczeniu, że jeśli dziecko dobrze wygląda, to jest po prostu zdrowsze i lepiej odżywione od szczuplejszych („wychudzonych”, „zabiedzonych”) rówieśników.

 

 

Jeśli zauważymy u dziecka niepokojący wzrost wagi, a siatka centylowa potwierdzi red alert – czas na zaplanowanie nie tylko działań naprawczych, ale przede wszystkim i od samego początku, na przygotowanie gruntu – motywowanie.

 

 

MOTYWACJA – jej znaczenie dla osiągnięcia sukcesu, rola mechanizmów wsparcia i technik motywacyjnych

 

 

 

 

Kwestia motywacji i motywowania w kontekście zdrowotnym leży na pograniczu dwóch potężnych dziedzin naukowych – dietetyki oraz psychologii. O roli i wadze motywacji dla ogólnie rozumianego dobra i rozwoju dziecka napisano już tomy, a można napisać kolejne ich setki. Mądra, dobra motywacja stanowi główny napęd do pokonywania kolejnych trudności, podejmowania wyzwań, zdobywania szczytów. Bez motywacji praca nad sobą traci sens i perspektywy, gdyż będzie dla dziecka jedynie zbiorem pustych haseł, zakazów, nakazów, ograniczeń i wyrzeczeń – jak klatka, z której będzie próbowało wydostać się przy pierwszej okazji. Jak więc motywować do walki z nadwagą, by maksymalnie ułatwić dziecku tę walkę? Jak motywować, by przy całym dyskomforcie „bycia na diecie” utrzymać jego zapał, wolę zwycięstwa i osiągnąć taki stan świadomości, przy którym pokusy zaczną być postrzegane nie jako łakomy kąsek/ przedmiot pożądania i tęsknoty, lecz jako po prostu „przeszkoda do ominięcia”?

 

 

Ponieważ każde dziecko jest inne, ma inny charakter, inną wrażliwość i zapał – nie istnieje jedyna słuszna metoda czy system wsparcia i motywowania, który sprawdzi się jednakowo dobrze we wszystkich przypadkach. Pewne jest tylko to, że słabo zmotywowane dziecko będzie się na diecie męczyć. Motywacja jest KONIECZNYM komponentem procesu odchudzania i zmiany nawyków żywieniowych, warunkującym jego płynny przebieg i osiągnięcie założonego celu dietetycznego.

 

 

Warto natomiast zastosować pewne sprawdzone techniki i zobaczyć, co najbardziej pomoże naszemu dziecku i które tricki okażą się najskuteczniejsze.

 

 

PO PIERWSZE – UŁATWIAMY i WSPIERAMY.

Jak to robić?

 

1. Przywracamy czynności jedzenia jego pierwotną rolę – zaspokojenia głodu.Jedzenie i przyjemność wiążąca się z jedzeniem muszą przestać pełnić w życiu dziecka rolę nadrzędną, tak jak nie pełni jej np. mycie zębów. Ustalamy pory posiłków (śniadania, obiadu, kolacji oraz drugiego śniadania i podwieczorku) i nie pozwalamy na „przekąszanie” pomiędzy nimi – ani z nudów, ani bezmyślnie przy TV, ani do towarzystwa, ani w nagrodę lub bez powodu). Trzymamy się schematu dnia możliwie bez odstępstw.

 

 

2. Odbieramy posiłkom i jedzeniu główną rolę w spektaklu dnia: np. nie określamy pory dnia odnosząc ją do posiłków (wyrzucamy ze słownika zwroty typu po śniadaniu, po obiedzie, przed kolacją– zamiast tego mówimy np. po południu, o 10, za pół godziny, po dobranocce ). Nie rozmawiamy o jedzeniu. Nie trzymamy jedzenia nigdzie na widoku. Nie nagradzamy jedzeniem ani nie pocieszamy perspektywą posiłku (już za kwadrans kolacja!), nie kupujemy jedzenia w prezencie (ani dziecku, ani np. koledze dziecka na urodzinowe party). Jedzenie nie towarzyszy ani nam ani dziecku przy innych okazjach niż zaplanowane posiłki.

 

 

3. Oswajamy sytuację – czyli traktujemy całą sprawę tak, jakby była najnaturalniejsza pod słońcem.Nie ma sensu czynić z diety wielkiego wydarzenia, nadawać jej specjalnego statusu, rozpoczynać ją z fanfarami. Musimy zaakceptować fakt, iż pewne rzeczy zmienią się na stałe – ponieważ w każdym innym wypadku efekt dietowania może okazać się nietrwały. Jeśli dotychczas w menu dziecka było zbyt mało warzyw i w ramach diety zwiększamy ich porcję, to na zawsze. Jeśli słodzone puddingi ze sklepu zastępujemy jogurtem owocowym – to na zawsze. Jeśli ustalamy zasadę np. słodkiej niedzieli (czyli jedynego dnia w tygodniu, gdy na podwieczorek podajemy ciasto albo inne łakocie) – to nie po to, żeby za jakiś czas wrócić do starych nawyków i częstować dzieci słodyczami przy byle okazji, codziennie. Zmiana jadłospisu powinna być postrzegana jako naprawianie tego, co dotychczas było nie tak, eliminowanie błędów – a dieta nie jako epizod w życiu dziecka, lecz długofalowy sposób zbilansowanego odżywiania i element dużo większej całości – zdrowego trybu życia. Tylko wówczas będzie prawdziwie skuteczna i nie zakończy się fiaskiem w postaci odbicia straconych kilogramów.

 

 

4. Zmieniamy własne nawyki żywieniowe, by motywować przykładem(leading by example). O ile w przypadku dorosłego człowieka, który postanawia przejść na dietę, jego otoczenie nie musi zmieniać nic w swoim życiu – o tyle gdy schudnąć ma dziecko, niezwykle ważnym jest, by cała rodzina współdzieliła z nim ten „los”. Przede wszystkim, dziecko nie powinno czuć się wyalienowane i gorsze od np. rodzeństwa, ukarane dietą – a z dużym prawdopodobieństwem tak właśnie poczuje się spożywając co innego niż domownicy albo patrząc zazdrośnie z daleka na siostrę czy brata wcinających słodki zakazany deser po obiedzie i mając przed sobą na talerzu np. jabłko zamiast batona. Co więcej, jeśli wykluczamy z jadłospisu dziecka pewne produkty na rzecz innych, to będą to produkty niezdrowe, o niskiej gęstości odżywczej, zbędne, przetworzone – na rzecz wskazanych, wartościowych, naturalnych. Jedząc zdrowe, zbilansowane i regularne posiłki z dzieckiem, cała rodzina skorzysta na diecie – to drugi ważki argument.

 

 

5. W granicach rozsądku – unikamy pokus, przynajmniej w fazie wstępnej, lub choćby „odbieramy im moc”- osłabiamy je. Zanim utrwalą się dobre nawyki i dziecko wytworzy w sobie swoistą asertywność żywieniową, warto ułatwić mu adaptację do nowych warunków, np.:

 

 

– jeśli trasa na plac zabaw prowadzi obok budki z goframi, przechodzimy tamtędy tylko bezpośrednio po posiłku. Na sytym dziecku gofry czy rurki nie zrobią AŻ TAK dużego wrażenia. W innym wariancie – zmieniamy trasę lub odwracamy uwagę dziecka od gofrów rozmową, zabawą.

 

– uprzedzamy wszelkich odwiedzających (babcia, ciocia, etc.), że odtąd nie wolno obdarowywać dziecka słodyczami, zapraszać do pizzerii czy McDonalda bez konsultacji z nami (nie oznacza to, że już NIGDY nie pozwolimy dziecku na czekoladkę czy frytki – a jedynie, że takie wyjścia i sytuacje  będziemy limitować i trzymać pod kontrolą)

 

– jeśli w okresie adaptacji do zmian żywieniowych szykują się dziecku uroczystości urodzinowe koleżanek czy kolegów, wypadają akurat święta lub inne momenty newralgiczne – na ten czas planujemy albo menu alternatywne (jeśli impreza ma się np. odbyć u nas w domu), albo okresowe zawieszenie restrykcji („cheat day”/ „cheat meal”). Najlepszym doradcą będzie nam zdrowy rozsądek, a największym sprzymierzeńcem – żelazna konsekwencja. „Cheat meals”, czyli oszukane posiłki, są niekiedy nie do uniknięcia i wbrew powszechnie panującej opinii nie muszą od razu zrujnować nam przedsięwzięcia, a wręcz mogą sprzyjać kontynuowaniu diety bez wpadania w wir samooskarżeń (Ok, zjadłam kawałek tortu u babci – wyjątkowo – a teraz więcej się poruszam i zamiast owsianki na kolację tylko lekka sałatka zamiast Tyle z mojej diety, jestem beznadziejna, nigdy nie uda mi się wytrwać – REZYGNUJĘ!). Takie zdroworozsądkowe podejście pozwala nie zrażać się „wpadkami”, nie rezygnować całkowicie w imię diety z wyjazdów i podróży, życia towarzyskiego, uroczystości rodzinnych. Pod warunkiem oczywiście, że na „cheaty” nie pozwalamy dziecku nazbyt często 😉

 

– czyścimy kuchnię i kredens z produktów niewskazanych, zakazanych, niezdrowych, przetworzonych. Nawet jeśli bardzo nam szkoda pozbywać się ledwo co otwartej nutelli, parówek czy pasztetowej – warto to przeboleć. Jeśli w naszej lodówce, szafkach i schowkach znajdą się TYLKO produkty z dobrym składem, wartościowe – tylko po takie będzie mogło sięgnąć nasze dziecko. Warto przyjąć zasadę, że dla badziewia, spożywczych śmiotków, bylejakości i chemii nie ma miejsca w naszej kuchni i na stole. Często taki „remanent” w przededniu wdrożenia zmian na lepsze – naprawdę magicznie oczyszcza i motywuje.

6. Zachęcamy do aktywności fizycznej – to dobry moment, by zapisać dziecko na basen, taniec, sztuki walki, piłkę czy jazdę konną. Rola sportu w procesie redukcji wagi jest ogromna i nie do przecenienia, jeśli jednak czasowo lub materialnie nie możemy pozwolić sobie na zorganizowane zajęcia sportowe – równie dobrze sprawdzi się wspólne aktywne spędzanie czasu z dzieckiem. Wycieczka rowerami po okolicy, jogging z tatą, mecz piłki nożnej na boisku po szkole, wyjazd w upalny dzień nad wodę czy choćby kilkukilometrowy spacer z psem – to wszystko wielokrotnie wzmocni terapeutyczny i redukcyjny wpływ diety na młody organizm. Taki wspólny czas poświęcony całkowicie sobie nawzajem to również ważny element „metody marchewki”, o której będę pisać w dalszej części artykułu poświęconej metodom motywacyjnym.

 

 

7. Pocieszamy w potrzebie, podajemy rękę.Każdemu przytrafiają się gorsze chwile; w obliczu niepowodzenia, braku postępu, w stresie lub smutku spowodowanym przez czynniki niezależne – może pojawić się bunt wobec diety, rozżalenie, zwątpienie, poczucie beznadziejności. Ulatuje radość z dotychczasowych osiągnięć i spada poziom motywacji. Nieskończenie ważne jest wówczas, by umieć pocieszyć dziecko i odbudować jego samoocenę. Czasem wystarczy prosty komunikat werbalny (No coś ty, głowa do góry! Dasz radę! Jutro będzie znowu lepiej. To normalne. To się zdarza nawet mistrzom. Zobacz, ile już osiągnęłaś! Smutki precz, nie ma powodu do płaczu! Uczymy się na błędach, teraz będziesz za to mądrzejszy. Uśmiech i do przodu!), a czasem potrzeba dłuższej rozmowy, uścisku, być może odwrócenia uwagi czy nawet wzięcia „wolnego” od diety na kilka dni – najlepsze co można w tym wypadku doradzić to elastyczne, empatyczne, intuicyjne podejście do problemu, które uratuje samoocenę dziecka i pozwoli kontynuować proces redukcji wagi bez dalszych zakłóceń.

 

 

PO DRUGIE  – MOTYWUJEMY.

Jak to robić?

 

 

MOTYWACJA ZEWNĘTRZNA

 

 

 

1. Metoda pozytywnego wzmocnienia– czyli ZAUWAŻAMY i CHWALIMY  – a wręcz klaskamy, skaczemy i wiwatujemy na widok każdego postępu: gdy waga pokaże spadek o choćby 200 g, gdy miarka potwierdzi ubytek choćby centymetra w pasie, gdy dziecko zdoła zwalczyć pokusę, gdy oprze się dotychczasowym nawykom. Pochwała słowna ma szczególne znaczenie, gdy dziecko funkcjonuje w trudnej lub nietypowej sytuacji, a jej siła i skuteczność jest tym większa, im bardziej jest ona bezpośrednia w czasie, oczekiwana i trafiona. Pochwała i aprobata są też ważnym „boosterem” samooceny, gdyż sprzyjają kształtowaniu pozytywnego obrazu samego siebie, a to przekłada się na pozytywny odbiór wszystkich aspektów towarzyszących danej sytuacji. Ważne, by swobodnie korzystać z wielu sposobów ekspresji i wielu formuł słownych, zawsze z pełnym zaangażowaniem i w miarę możliwości natychmiast gdy zaobserwujemy pożądane zachowanie, postęp, sukces. Możemy dziecko uściskać, zatańczyć z nim w podskokach, wyrazić twarzą i oczyma radosne niedowierzanie, szok, możemy zaniemówić teatralnie – możliwości jest tysiąc. Mówimy na przykład – Wspaniale! To mi się podoba! Znacznie lepiej. Cudownie! Masz u mnie wielkiego „plusa”. Ale mnie ucieszyłaś! Rzeczywiście dajesz z siebie wszystko. Fantastycznie! Jestem z Ciebie taka dumna! Właśnie, tak! Spisałaś się na medal. Kapitalnie, radzisz sobie coraz lepiej. Wyglądasz co dzień lepiej. Gratuluję! Jesteś najlepszy. Podziwiam Cię. Brawo! Tak trzymaj. Rewelacja. Fantastycznie. Pięknie! Dobrze ci idzie. Wooow! Super. Znakomicie! Udało Ci się! Stanąłeś na wysokości zadania! Czuję się szczęśliwy, gdy ty jesteś taki dzielny. Nadzwyczajnie. Przerastasz moje oczekiwania. Jesteś taki wytrwały! Szooook! Nie wierzę! Niemożliwe, to naprawdę ty? 😉

2. Metoda marchewki– carrot approach, czyli NAGRADZAMY – ustalamy kamienie milowe i system nagród: np. wymarzone nowe rurki za pierwszy centymetr w pasie, karnet na basen za pierwsze -2 kg, nowe wypasione buty do biegania, wyjazd do stadniny koni. Realne i namacalne nagradzanie za sukces powoduje, że dziecko nabiera rozpędu, entuzjazmu, determinacji, a cel zaczyna wydawać się bardziej realny i bliższy, możliwy do osiągnięcia. Bardzo pomysłową i na ogół cenioną wysoko przez dzieci oraz promowaną przez autorytety naukowe nagrodą może być np. wspólne spędzanie czasu z dzieckiem. Jeśli zadbamy, by czas wspólny zaaranżować z włączeniem aktywności ruchowej jakiegokolwiek typu – będziemy mieć na jednym ogniu upieczone co najmniej dwie pieczenie 🙂

3. Metoda leading by knowledge, czyli UŚWIADAMIAMY – uzasadniamy, tłumaczymy, racjonalizujemy, jasno określamy przyczyny i cele, ramy czasowe, środki i drogi do celu. Dziecko to rozumny człowiek, któremu nie wystarczy w pewnym momencie powiedziećczy – tym gorzej – nakazać coś zrobić, zabronić czegoś ot tak, bez wyjaśnienia. Jeśli wytłumaczymy , co i po co się dzieje, w jaki sposób i dla jakiego efektu – będzie mu łatwiej przekonać się do przedsięwzięcia, będzie czuło się pewniej. Argumentację dostosowujemy oczywiście do wieku i możliwości intelektualnych dziecka – i zawsze, ale to zawsze szanujemy jego emocje, zachowujemy empatię! Nie mówimy – straszny grubas się z ciebie zrobił, dlatego koniec z żarciem bez opamiętania. Nie używamy obraźliwych określeń (prosiak, pulpet, spaślak, żarcie, koryto) nie sprawiamy przykrości, nie poniżamy, nie straszymy, nie szantażujemy (nigdy nie znajdziesz sobie chłopaka jeśli się za siebie nie weźmiesz/ koleżanki się z ciebie śmieją, nie wstyd ci?/ włóż coś innego, wyglądasz jak serdel/ jeszcze trochę i w nic się nie zmieścisz.) Mówimy o zdrowiu, kondycji, urodzie (gdy uda Ci się zrzucić kilogram, będziesz dużo szybciej biegał i będziesz miał super kondycję, zobaczysz! Będziemy mogli wybrać się wreszcie rowerami na wycieczkę. Od takiego jedzenia wzmocnią się twoje ząbki i kości. Zobacz – odkąd zamieniliśmy puddingi na jogurty – nie boli Cię już brzuszek i nie masz zaparć. Patrz, prawie przestałeś chorować! Nauczyciel W-F pochwalił cię za osiągnięcia sportowe na zebraniu z rodzicami. Ale ty się zrobiłeś silny! Ale pięknych nabierasz kształtów! Włosy błyszczą Ci jak nigdy! Od orzechów i pestek będzie ci się łatwiej uczyć i zdobywać świetne oceny – etc. Pamiętamy też, że dziecku brak niekiedy informacji, które my uważamy za oczywiste, że np. od słodyczy psują się ząbki, a zupka instant wcale nie zawiera warzyw, tylko sztucznie wyprodukowane aromaty; po co nam witaminy, co to jest białko i do czego potrzebne jest w organizmie, czym oprócz smaku różni się „kakao” nesquik od prawdziwego kakao i jaki ma związek zjedzenie tabliczki czekolady z niemożnością wypróżnienia się nazajutrz. Tej wiedzy nie ma sensu podawać „na sucho” w formie wykładu, dużo lepsze efekty przyniesie rzucona mimochodem uwaga – daję Ci tu pyszny jogurt, jest w nim dużo białka dla twoich kości i ząbków i dużo dobrych bakterii, których potrzebuje brzuszek żeby szybko pracować. Wrzucimy do niego porzeczki, mają witaminę C i ona pomaga na przykład nie chorować zbyt często jesienią. Możesz zjeść cały duży kubek i wyobraź sobie, że schudniesz przy tym bardziej, niż gdybyś zjadł tylko jeden mały kubeczek Monte. I będziesz dłużej najedzony na dodatek! Inną świetną metodą jest pogłębianie wiedzy o zdrowiu poprzez gry i zabawy – np. edukacyjną grę „WIESZ CO JESZ”*, różnego typu gry memo, skojarzeniowe, słowne, które możemy przy odrobinie dobrych chęci wykonać lub wymyśleć sami lub wspólnie z dzieckiem, świetnie się przy tym bawiąc i rozwijając dodatkowo wiele umiejętności niekoniecznie mających związek z dietą (jak choćby pamięć, słownictwo, języki obce, etc.)

 

 

MOTYWACJA WEWNĘTRZNA

 

Motywacja wewnętrzna to w pewnym sensie wyższa szkoła jazdy. Jest to specyficzna umiejętność odnajdywania przyjemności w samym fakcie bycia przedmiotem bądź podmiotem jakiegoś działania, niezależnie od funkcjonowania bądź nie zewnętrznego systemu motywacji pochwałą, nagrodą czy osiągnięciem celu. W kontekście diety byłaby to radość z samego bycia na diecie, z kolejnych swoich osiągnięć, z faktu wykonywania wartościowej pracy nad sobą, walki z własnymi słabościami, pogłębiania świadomości. Motywacja wewnętrzna jest niezależna od czynników z zewnątrz i sprawia, że robimy coś najlepiej, jak potrafimy, ponieważ sprawia nam to satysfakcję bez względu na wszystko. W związku z tym jest na ogół najsilniejsza, raz rozbudzoną trudniej jest ją utracić lub osłabić; warto tę metodę rozwijać głównie u starszych dzieci, nastolatków, dla których pochwała czy nagroda nie są już tak silnie motywującym bodźcem jak we wcześniejszym okresie rozwoju.

 

 

BIBLIOGRAFIA:
Makara-Studzińska M. , Buczyjan A. , Morylowska J.: Jedzenie – przyjaciel i wróg. Korelaty psychologiczne otyłości. Przegląd piśmiennictwa. Zdr Publ 2007;117(3):392-396
Mikoś M., Mikoś M., Mikoś H., Obara-Moszyńska M., Niedziela M.: Nadwaga i otyłość u dzieci i młodzieży. Overweight and obesity in children and adolescents. Nowiny Lekarskie 2010, 79, 5, 397–402
Woynarowska B., Oblacińska A.: Stan zdrowia dzieci i młodzieży w Polsce. Najważniejsze problemy zdrowotne. Studia BAS Nr 2(38) 2014, s. 41–64

 

DZIECI cz. 3 – PROFILAKTYKA i TERAPIA OTYŁOŚCI – o zmianie nawyków, zakupach i chemii w spożywczaku

2 comments on “DZIECI cz. 2 – PROFILAKTYKA i TERAPIA OTYŁOŚCI – następstwa zdrowotne otyłości dziecięcej, siatki centylowe, motywacja i jej znaczenie dla osiągnięcia celu dietetycznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *