„Najlepsze obuwie – to brak obuwia” – Hipokrates

 

 

 

U nas dziś minus dziesięć 🙂 zimno, ale bezwietrznie, więc pozwoliliśmy nieletniej zakosztować radości TUPANIA BOSO PO ŚNIEGU.

Szaleństwo, rzecz jasna, kontrolowane 😉

 

 

Po co chodzimy po śniegu?

 

 

  • Niskie temperatury stymulują odporność. Wystarczy przez 2-3 minuty dziennie stąpać w śniegu, a następnie dokładnie osuszyć stopy i włożyć ciepłe skarpety – wkrótce katar czy przeziębienia będą zaledwie bladym wspomnieniem!

 

  • Kontrolowane oziębienie, a następnie ogrzanie organizmu powoduje poprawę nastroju. Wzmożone krążenie krwi oraz intensywne uczucie ciepła w kilka minut po zakończeniu spaceru powoduje wyrzut endorfin, na który w zależności od predyspozycji organizm może zareagować nawet prawdziwą euforią! To wspaniały zastrzyk energii.

 

  • Chodzenie po śniegu usprawnia krążenie. Jeśli należysz do ludzi, którym często marzną dłonie i stopy, a czapka na uszach towarzyszy Ci już od wczesnej jesieni, powinieneś koniecznie spróbować tej terapii!

 

  • Chodzenie boso – po każdym naturalnym (bezpiecznym!) podłożu -stymuluje zakończenia nerwowe w naszych stopach– a jest ich ponad 60 tysięcy i odpowiadają za połączenia z każdą, nawet najodleglejszą, częścią naszego ciała- m.in. z przysadką mózgową, oczyma, zatokami, tarczycą, nadnerczami, sercem. Stymulacja wybranych nerwów odpowiadających wybranym organom ludzkiego ciała, aktywizuje właściwe narządy i polepsza krążenie krwi – opiera się na tym cała potężna filozofia akupunktury stóp 🙂

 

Jak hartować się bez ryzyka?

 

 

W chodzeniu boso przez śnieg obowiązują zasady. Nie chcemy przecież niczego sobie odmrozić, uszkodzić ani skaleczyć – ani się rozchorować 🙂

 

 

  • Po pierwsze – na śnieg wychodzimy bezwzględnie zdrowi!Nawet lekki katar jest przeciwwskazaniem, lepiej dmuchać na zimne. Nie chodzimy daleko – trawnik przed blokiem, taras, balkon – będą idealne. Ważne, by zapewnić sobie możliwość efektywnego ogrzania stóp bezpośrednio po zakończeniu hartowania.

 

  • Po drugie – pogoda musi nam sprzyjać. Idealnie – powinno być bezwietrznie, temperatura jednak niech nas nie odstrasza. Pięć czy piętnaście stopni na minusie – decyzja zależy tylko od nas :). Przy większych mrozach czas spaceru można odpowiednio skrócić.

 

  • Po trzecie – ubieramy się ciepło i kompletnie, w odpowiednią kurtkę, czapkę, rękawice. Stopy mają być jedynym narażonym na zimno fragmentem ciała! Dodatkowo – rozgrzewamy się zanim zdejmiemy buty i skarpety. Warto najpierw pobiegać w standardowym odzieniu 🙂

 

  • Po czwarte – wybieramy znajomy kawałek śniegu– taki, pod którym wiadomo, że nie znajdzie się zdradziecki kawałek szkła, ostry kamień lub poczciwa psia kupa :D. Najlepszy śnieg to świeży śnieg, puszysty. Mniej komfortowo chodzi się po śniegu udeptanym czy zmarzłym; trudno w nim zanurzyć stopy.

 

  • Po piąte – nie przesadzamy z czasem spaceru. Najlepiej zacząć od kilkudziesięciu sekund i stopniowo wydłużać ten czas do nawet kilku czy kilkunastu (w wersji hardcore dla zaawansowanych) minut. Śnieżny trening przerywamy NATYCHMIAST jeśli tracimy czucie w palcach– do odmrożenia jeszcze „kawałek”, ale nie czując palców możemy tę czerwoną linię łatwiej przekroczyć!

 

  • Po zakończeniu spaceru natychmiast osuszamy stopy i wkładamy ciepłe skarpetyoraz buty; najlepiej szybko wrócić do domu. Po kilku minutach stopy będą aż szczypać z gorąca, a my odczujemy potężny przypływ energii i radości :)))

 

 

 

ZAPRASZAM DO DZIELENIA SIĘ WRAŻENIAMI

BAREFOOT-SNOW-WALKING

KAŻDEGO, KTO SIĘ ODWAŻYŁ 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *