KIMCHI – skarb Korei.

  1. CO TO JEST

  2. JAK PODAWAĆ?

  3. DLACZEGO WARTO SPRÓBOWAĆ?

  4. WARTOŚCI ODŻYWCZE KIMCHI

  5. PRZYGOTOWANIE KIMCHI

1.

Kimchi to narodowy przysmak Koreańczyków, ważny filar kultury kulinarnej Korei – coś, bez czego kuchnia koreańska nie istnieje, jak dla Włochów makaron, jak dla nas tradycyjny rosół, bigos lub pierogi.

 

 

Kimchi to – w wydaniu bazowym – kiszona na ostro kapusta pekińska z dodatkiem marchwi, rzodkwi, chrzanu, pasty z ostrej papryki. Podobnie jak polski bigos, kimchi można przygotować na setki sposobów, żonglując dodatkami, zmieniając proporcje i różnicując proces kiszenia – który, nota bene, jest równie prosty, co kiszenie ogórków czy naszej polskiej kapusty.

 

 

Kimchi najlepiej próbować w Korei albo u koreańskich znajomych, lub po prostu przygotować je samemu. Odradzam zapoznawanie się z jego smakiem w para-koreańskich knajpkach w Europie, choć zapewne istnieją chwalebne wyjątki, nie jestem również entuzjastką komercyjnego kimchi ze sklepowych półek. Kimchi takie bywa często nie dość ostre, zbyt kwaśne, w procesie utrwalania (np. pasteryzacji) traci część walorów smakowych i odżywczych, nie wspominając o sztucznych dodatkach smakowych, konserwantach.

 

 

Amerykańscy specjaliści w dziedzinie żywienia, uznając niewiarygodną zdrowotność kimchi i jego zbawienny wpływ na funkcjonowanie organizmu – oficjalnie ogłosili koreańskie danie jednym z pięciu NAJZDROWSZYCH DAŃ ŚWIATA!

 

 

Nieporównywalny z niczym znanym Europie wyrazisty smak i wyjątkowy zapach kimchi sprawią, że potrawę tę albo pokochasz, albo po pierwszym kęsie spuścisz w toalecie i wymażesz z pamięci. Ja zdecydowanie należę do grupy pierwszej – uwielbiam!

 

 

2.

Kimchi podajemy jako przekąskę samodzielną lub przystawkę do dań obiadowych. Z kimchi można również przygotować tradycyjną koreańską zupę, urozmaicić nim kanapki. Świetnie komponuje się z ryżem, mięsem, rybą – właściwie ze wszystkim.

 

 

3.

Serdecznie zachęcam do włączenia kimchi w nasze codzienne menu. Dlaczego?

– dla ZDROWIA – myśl rozwijam poniżej

– dla UROZMAICENIA –egzotyka smaku

 

 

4.

Właściwości zdrowotne i odżywcze kimchi są bardzo szerokie, zarówno w diecie codziennej oraz redukcyjnej, jak i w profilaktyce chorób.

– kimchi zawiera ogromną dawkę witamin i antyoksydantów – A, B1,B2,B3,C
– kimchi jest potężnym źródłem zdrowych bakterii fermentacji mlekowej , naturalnym probiotykiem
– kimchi obniża ciśnienie, poziom złego cholesterolu, ryzyko wystąpienia miażdżycy naczyń oraz chorób układu krążenia
– kimchi zawiera selen, wapń, żelazo, fosfor
– kimchi stymuluje i wspomaga układ odpornościowy – ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe (fitoncydy), przeciwgrzybiczne, detoksykacyjne (acetylocholina)
– kimchi stabilizuje mikroflorę bakteryjną żołądka i jelit, chroni przed wystąpieniem choroby wrzodowej
– kimchi usprawnia i przyspiesza metabolizm – jest niskokaloryczne, niskotłuszczowe, zawiera sporą dawkę kapsaicyny (alternatywa dla komercyjnej diety 3D CHILI) oraz pokaźną ilość błonnika
– kimchi sprzyja profilaktyce i zwalczaniu chorób nowotworowych(izotiocyjaniany), jest zalecanym składnikiem diety osób z grupy ryzyka – obniża ryzyko zachorowania na nowotwory żołądka, dwunastnicy, jelita grubego
– kimchi jest zalecane w schorzeniach autoimmunologicznych, którym towarzyszy dysbioza (zachwianie równowagi flory bakteryjnej i grzybowej przewodu pokarmowego) – m.in. Hashimoto, niedoczynność tarczycy, choroba Leśniowskiego-Crohna – a także w insulinooporności i cukrzycy.

 

 

5.

PRZYGOTOWANIE KIMCHI jest proste i szybkie. Proces kiszenia – w zależności od przyjętej receptury – trwa do tygodnia czasu.

Czego potrzebujemy?

– kamionkowego lub glinianego naczynia do kiszenia

– talerzyka do przykrycia kiszonki o średnicy nieco mniejszej niż średnica naczynia

– obciążenia do talerzyka – sprawdzi się kamień polny lub słoik z wodą

– rękawic gumowych kuchennych – ochrona dla dłoni podczas przygotowywania pasty chili

– kapusty pekińskiej – pierwsze kimchi sugeruję wykonać z mniejszej ilości, np. jednej kapusty 😉

– białej lub czarnej rzodkwi i/lub rzepy – ok. ¼ ilości kapusty

– marchwi – ok. ¼ ilości kapusty

– czosnku – kilka ząbków

– korzenia imbiru lub imbiru sproszkowanego

– papryczek chili lub/ oraz chili sproszkowanego – kilka sztuk papryczek (zalecana wstrzemięźliwość :D), torebka lub 2 proszku

– soli morskiej i opcjonalnie sosu sojowego

– opcjonalnie – mąki ryżowej

 

 

Celowo nie podaję precyzyjnych ilości 😉

 

KISZENIE WSTĘPNE:

 

 

 

 

– Warzywa myjemy

 

 

– Kapustę kroimy wzdłuż na ćwiartki, następnie ćwiartki dzielimy ostrym nożem na kwadraty (inny sposób – odcinamy głąb i oddzielamy poszczególne liście w całości)

 

 

– Rzodkiew, rzepę i marchew kroimy w cienkie plasterki/ półplasterki lub szatkujemy

 

 

– wszystko umieszczamy w czystej torbie foliowej (warzywa mogą być wilgotne po myciu, nawet powinny), zasypujemy kilkoma łyżkami soli morskiej, mieszamy, zawiązujemy i pozostawiamy na kilka godzin

 

 

 

 

 

 

– po wstępnym ukiszeniu płuczemy kiszonkę z soli, odsączamy

 

PASTA CHILI

 

 

– przygotowujemy gęstą pastę – sól i chili sproszkowane w stosunku ilościowym 1:1 + wyciśnięty czosnek, wyciśnięty lub sproszkowany imbir (mały kawałek/ łyżeczka) + sos sojowy (hardcorowo – sos rybny)

– z mąki ryżowej – jeśli planujemy jej użyć – gotujemy gęsty gładki kleik na wodzie (podobnie jak gotuje się budyń albo kaszkę mannę), po ostudzeniu łączymy kleik z pastą

 

– papryczki chili kroimy w cieniutkie jak pergamin plasterki

 

– wdziewamy rękawice i przy pomocy rąk dokładnie pokrywamy pastą/ pastą z kleikiem każdy liść/ kawałek kapusty (jeśli nasza kiszonka jest drobna, po prostu mieszamy ją starannie z pastą)

 

KISZENIE WŁAŚCIWE

 

 

 

 

 

 

– w naczyniu do kiszenia układamy naszą kiszonkę, przekładając warstwy kapusty/ warzyw plasterkami papryczek chili; nakrywamy odwróconym talerzykiem, obciążamy, odstawiamy daleko od powonienia ;)) – idealnie do spiżarki, piwnicy, na balkon do cienia – optymalna temperatura to 10-15 stopni Celsjusza.

 

– przy tradycyjnym koreańskim kiszeniu 7 dni (bez wkładania kimchi do lodówki po 24-48 h) – po 4 dniach zapach powinien zabijać (podobny do smrodu zsypu śmieci w blokach :D). Nie należy się przerażać, zaglądać, mieszać, najlepiej nie ruszać – po 7 dniach pozostanie już tylko piękny, ostry, świeży zapach naszego domowego kimchi.

 

– ósmego dnia przekładamy nasze kimchi do słoiczków, wraz z powstałym w procesie kiszenia sokiem. Przechowujemy w lodówce, wcinamy ile wlezie.
– inny sposób kiszenia to przełożenie podkiszonego 1-2 dni kimchi do lodówki, w zamkniętych słoikach – i podjadanie kiedy ma się ochotę. Tego sposobu nie próbowałam 😉

 

 

 

 

WARIACJE NA TEMAT 😉

 

 

Kiedy już zrobimy nasze pierwsze bazowe kimchi, możemy zacząć eksperymentować z kolejnymi.

Ja np. zrobiłam swoje pierwsze w życiu kimchi z — krewetkami (!!!). Nie mając przepisu, dając wszystko na oko wg wskazówek od męża, który był świeżo po kilkutygodniowej delegacji w Korei. Zapastowałam liście w całości, bez marchwi i rzepy, bez czosnku – czystą pastą z soli, chili i odrobiny wody. Przekładałam liście krewetkami (mrożone krewetki, ususzone w piekarniku). Czwartego dnia nieopatrznie wsadziłam nos pod talerzyk, skończyło się to uściskami z toaletą. Chciałam wyrzucić, ale bałam się dotknąć ;D…

*****

… Siódmego dnia moje kimchi było już gotowe, wyszło przepyszne.
Smakowało nawet Koreańczykom 🙂

 

 

WIĘC NIE MA CZEGO SIĘ BAĆ – DO DZIEŁA!

Jeśli ktoś się odważy, proszę o info jak wyszło i jak Wasze wrażenia :)!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *