Przedstawiam Wam dziś — Alicję 🙂

Alicja jest przyszłym sławnym grafikiem, artystką na miarę trzeciego tysiąclecia.

Chodzi do szkoły, kocha konie, gra w Minecraft’a, w wolnych chwilach zapełnia czyste kartki setkami szkiców i malunków.

Alicja ma dziewięć lat i całkiem imponującą kondycję. Mieści się w siatkach centylowych, choć jeszcze niedawno – „wystawała” poza. Poza siatkę, poza grupę rówieśników, poza obwód swoich slim-jeansów… to niszczyło jej pewność siebie i mimo młodziutkiego wieku – już stawało się problemem dla psychiki i przeszkodą na drodze do samoakceptacji.

Dziś Alicja mogłaby martwić się o cokolwiek innego, lecz z pewnością nie o wagę i jeansy! Niezwykła dla dziecka w jej wieku żelazna konsekwencja, upór oraz silna wola sprawiły, że stała się zgrabną, smukłą dziewczynką z ogromną wiedzą na temat zdrowego jedzenia i zdrowego trybu życia. Z wiedzą, która zawstydziłaby niejednego dorosłego!

Alicja dokonała z moją skromną pomocą i przy wsparciu całej swojej rodziny ogromnego przełomu. W trudnym okresie wakacji, gdy zewsząd czaiły się nań pokusy w postaci lodów, napojów chłodzących, fast-foodów i posiłków na wynos –

ta niewiarygodna wojowniczka zrzuciła 5,3 kg swojej wagi! Wszystkie fałdki i zbędne tłuszczyki, łącznie kilkanaście cm w obwodach!

Wystarczyło kilka drobnych zmian w codziennym jadłospisie oraz potężna dawka motywacji, pochwał i oklasków.

Co dziś różni Alicję od Alicji sprzed Wielkiej Rewolucji?…

  • Dawniej przegryzała bez opamiętania słodycze, chipsy, żelki, czekoladki –dziś przegryza (i to tylko w ramach drugiego śniadania albo podwieczorku!) owoce lub pestki/ orzechy, a kosteczkę milki tylko z ważnych okazji 😉

  • Dawniej „bywała” w fast-foodach i pizzeriach całkiem regularnie – dziś nie bywa i wcale nie brak jej tego, bo wie, jak można przygotować w domu zdrową fit-wersję pizzy czy burgera albo czym posmarować naleśnik, żeby było pysznie i zdrowo.

  • Dawniej potrafiła po kilka razy dziennie szamać miseczkę cini-minis z mlekiem, a na widok muesli wykrzywiała z obrzydzenia buzię – dziś domowe muesli to jedyny akceptowany przez nią dodatek do mleka. Cini-minis? owszem, ale z pełnoziarnistych płatków bio i suszonych w piekarniku jabłek posypanych cynamonem!

  • Dawniej Alicja uznawała tylko słodzone napoje dla orzeźwienia, a dla ochłody – z lodziarni lody 😉 – dziś pija wodę bądź lemoniadę z cytryną i stewią, a lody projektuje i sporządza sama z owoców zerwanych w ogrodzie.

  • Dawniej must haveze sklepowej półki były słodkie deserki, puddingi, danio waniliowe, sztuczna galaretka, gofry z bitą śmietaną w sprayu – dziś Alicja sięga po jogurt naturalny i wyczarowuje z niego desery rafaello z kokosem, czekoladowe z holenderskim kakao, lodowe z owocami. Z okazji urodzin mama serwuje jej tort z bitą śmietaną 30% i Alicja pałaszuje bez wyrzutów sumienia, bo urodziny to przecież urodziny!

  • Dawniej śniadania i kolacje Ali często składały się z białego puchatego pieczywa, salami, parówek czy kupnego pasztetu – dziś jeśli pasztet pojawia się na razowej kanapce, to tylko domowy (100% mięsa dobrej jakości), choć częściej kanapka ugina się pod ciężarem polędwicy drobiowej i świeżych warzyw. Zamiast ketchupu pudliszki – przetarte doprawione pomidory. Zamiast majonezu winiary – mały kleks kieleckiego z dobrym składem (Alicja pracuje nad przekonaniem się do majonezu domowego, lecz to może chwilę potrwać ;))

  • Dawniej Alicja często podjadała bez powodu – z nudów lub tylko dlatego, że naszła ją na coś ochota – albo dlatego, że nie dokończyła obiadu, bo wciąż czuła się syta od przegryzania byle czego PRZED obiadem ;)). Dziś jej posiłki są regularne i odpowiednio zbilansowane, więc nie podjada już pomiędzy nimi 🙂

… i tak mogłabym dalej wymieniać 😉 dziki ryż zamiast białego, sos z mrożonych warzyw zamiast sosu ze słoika, rybka na obiad zamiast racuchów z cukrem pudrem 😉

Alicja ma dziewięć lat i nikt jej nie zmusza do właściwych wyborów.

Nie chowa przed rodzicami słodyczy, które przyniosła jej ciocia Krysia, Marysia, Basia czy inna Zdzisia – i nie podjada w ukryciu. Ani nie wydaje kieszonkowego na śmieciowy asortyment szkolnego sklepiku. Choć właściwie mogłaby, bo kto jej udowodni?

Alicja wie, że nie ucieknie przed swoim metabolizmem. Że nie ukryje pączka czy drożdżówki przed strawieniem i odłożeniem na zapas pod skórą. Że jeśli już go zje, to będzie musiała włożyć sportowe buty i pobiegać z tatą godzinę po parku, żeby tego pączka wybiegać, wypocić, unieszkodliwić. Więc Alicja wybiera na ogół NIEJEDZENIE PĄCZKA 😉

MA DZIEWIĘĆ LAT I WYBIERA MĄDRZE. Ot tak, po prostu 🙂

I to właśnie jest bezcenne, w tym upatruję głębokiego sensu mojej pracy-

Nie po prostu „odjąć kilogramów”,

które wrócą (być może) wraz z końcem diety czy naszej współpracy,

lecz TRWALE i  PRAWDZIWIE

ZMIENIĆ czyjeś podejście, nastawienie, życie – NA LEPSZE !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *